shmeatu
Koszalin
-
Dopiero co z niego wróciliśmy. Faktycznie hotel przyjemny, dosc przestronne i
czyste pokoje (no moze poza paroma pajeczynami i owadami ;] ), basen oraz mały
basenik dla dzieci i coś ala pseudo jacuzzi, bufet dość zróżnicowany, codziennie
rybka, kurczak, wołowina w nieco innym wydaniu, poza tym takze grillowane
miesko, ew. omlet, makaron, warzywa, owoce i świetne soki, a także najróżniejsze
ciastka, ciasta i torciki. Pizza lub kanapki, bułka, ciasteczka jako mała
przekaska po południu. Chyba dwa razy w tygodniu można też zjeść na małej
wydzielonej salce, gdzie doniosą wam jedzonko, ale jako ze nie jestem fanem
'restauracyjności' zwłaszcza gdy jedzonko podane tuz obok, nie korzystaliśmy.
Poza tym stół do tenisa, piaskownica, bosiko do siatkówki, tablica do darta,
salka obok baru, gdzie zoabczyc mozna animacje (spiew straszny, ale tanczenie
calkiem nieźle im wychodzi, zreszta trenują jak szaleni). Poza tym jeszcze
sklepik ze smakołykami, nizbednikiem plażowicza i pamiątkami.
Jeśli nie zalezy wam na leżeniu pod parasolem, kilka leżaków obok basenu i za
budka przy małym baseniku jest zwykle nieco dluzej wolnych, pozostałe
praktycznie są cały czas 'zarezerwowane' przez czyjeś ręczniki. Przy okazji co
do opalania - radze byc ostrożnym, bo słońce bardzo mocno spieka, o czym
bolesnie przekonala sie moja nie do końca dokładnie posmarowana stopa. Ręczniki
można pożyczyć na miejscu (kaucja 10$ lub 20 boliwarów/za 1).
Wystarczy przejść przez ulice i już po drugiej stronie, bardzo ładna klimatyczna
plaża, na której można korzystac z hotelowych leżaków (jest też mały bar). Sporo
restauracyjek w okolicy, niestety też, dużo bardzo zaniedbanych lub całkowicie
zrujnowanych budyneczków i całkiem sporo śmieci (chcociaz czytajac o wyspie
wcześniej, myślalem że bedzie gorzej). Plaża piaszczysta, delikatnie wydzielona,
ale nie prywatna, sporo sprzedawców oferujących bransoletki, łańcuszki, czapki,
okulary, soki, a niektórzy także kokaine i marihuane... poza tym ludzie
oferujacy wycieczki, a w około sporo meduz wyrzuconych na brzeg,
Co do wymiany pieniedzy, to po przeczytaniu ostatniego posta, czuje się
delikatnie 'przycięty'. Wymienialiśmy pieniądze dwukrotnie, raz za 4,1:1 drugi
4,7:1. W hotelu zaś przestrzegali przed wymianą w okolicach 6-7, można łatwo
stracić pieniądze. Co do ostrzeżeń, odradzano też wszystkim noszenie wszelakiej
biżuterii, lepiej nie kusić losu.
187 boliwarów lub 87 dolarów, do tych cen podrożała ostatnio opłata lotniskowa,
łatwo więc zauważyć ile można oszczędzić wymieniając pieniądze po (nawet
kiepskim) czarnorynkowym kursie.
Ogólnie w pobliżu plaży El Agua odczuwalne jest zjawisko ukrytych cen, a w
zasadzie braku wyeksponowania jakichkolwiek cen, jednym słowem wyglądając na
turyste trzeba nieco dopłacić. Jedyne miejsce, w pobliżu, gdzie ceny są, lub
akurat ich się dopatrzyliśmy, to sklepik Val-Mar (czy jakos tak?!) - wychodzac z
hotelu w prawo za rynkiem w prawo, i po prawej stronie w budynku.
Co do pożyczania auta, powiem szczerze, że też bralismy to pod uwagę i szybko
nam przeszło (wybraliśmy tzw. jeep safari). Poruszanie się po drogach to już
swego rodzaju przygoda, długie, halogeny, mijania, awaryjne, kierunkowskazy
wrzucane jakby dla samego efektu, by coś migało, jendo, lub całkowity brak
świateł, zajeżdżanie drogi, wymuszanie pierwszeństwa. Jedyne czego nie
widziałem, to polska specjalność - wyprzedzanie na trzeciego. Poza tym drzewo
ułożone na środku drogi zastępowało barierki, czy tez znak roboty drogowe, po
deszczu przejazd przez okoliczna droge, to bardziej przejazd przez rzeke.
Hardcore. Same samochody, za to ciekawe dla fanów amerykanskiej motoryzacji,
nowe kontrastują z wieloma 30-40 letnimi chevroletami.
Hmmm, to chyba tyle? :) Warto wybrać się na wycieczki, bogata oferta i dużo do
zobaczenia.
Pozdrawiam i zazdroszczé, bo sam jeszcze chétnie bym sie tam polenil.
...»- 3 lata temu wpis
- Re: Le Flamboyant Hotel
- na forum
- Margarita, Wenezuela



