aniula25.0 avatar

aniula25.0

Kobieta

O mnie

Mam 25 lat. Chce zmienic swoje zycie na lepsze byc szczesliwa. Szukam prawdziwa siebie.
Pracuje, mieszkam w centralnej Polsce.

Ulubiona muzyka

W sumie nie wiem jaka, nie mam ulubionego konkretnego gatunku, ogolnie pop, rock.

Ulubione filmy

Komedie romantyczne

Hobby

Chciala bym nauczyc sie grac na gitarze akustycznej.
Lubie sport, lyzwy, rower, ucze sie jezdzic na nartach.

  • Jest z nami od 2 lat
  • 0 komentarzy
  • 6 postów
  • 12 odwiedzin profilu
Ostatnia aktywność
  • A Ty jak długo chodzisz na terapię?

    2 lata temu wpis
    Re: droga dul-cyneo
    na forum
    DDA
  • Cześć

    Nie chodzę na terapie, jeśli chodzi Ci o terapię grupową. Chodzę tylko na wizyty do psychologa, pewnie można to nazwać terapią indywidualna. Kilka dni temu zaczęłam trochę więcej czytać na temat DDA i zastanawiam się czy właśnie nie skorzystać z terapii grupowej, chociaż na pewno było by bardzo ciężko.
    Pewnie porozmawiam na ten temat na kolejnej wizycie u psychologa.
    Zobaczymy.

    A jak Ty się czujesz, lepiej?

    Pozdrawiam :)

    2 lata temu wpis
    Re: droga dul-cyneo
    na forum
    DDA
  • dul-cynea napisała:

    > Dzięki, Aniu, za odpowiedź. Powinnam iść do psychiatry, ale zupełnie nie mam
    > motywacji. Obawiam się też, że po tych lekach to już będę zupełnie otępiała.




    Dla mnie zaczęcie brania leków to było wybawienie. Podobnie pewnie jak Ty teraz, zanim zaczęłam brać leki też byłam "otępiała", bez wyrazu, trudno było rozmawiać z psychologiem, ogólnie z wszystkimi, miałam smutne oczy, brakowało mi wiary że coś się zmieni, a na mojej twarzy ciągle widoczny był wyraz smutku. Ale to się zmieniło i w twoim przypadku też tak by było. SPRÓBUJ!!!
    Ten lek co biorę ma pomóc otworzyć się, ułatwić kontakty z ludźmi, dodać wiary w siebie, odwagi i tak jest. Nie powoduje żadnego otępienia, początkowo brałam połowę tabletki przez jakieś 7 dni żeby organizm się przyzwyczaił, a później całą. Nie czuję się po nim senna, nieobecna. Serio :).
    Jak zaczęłam chodzić do psychologa to też wydawało mi się że nie ma żadnych postępów, zmian. I pewnie tak było.Ja to czułam i psycholog też, dlatego pewnie na którejś z kolei wizycie zaproponowała mi wizytę u psychiatry . Wydaje mi się że Tobie też by to dobrze zrobiło. Spróbuj chociaż. Co masz do stracenia? Bo mi wydaje się że możesz tylko coś zyskać.
    Ja w to wierze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Zastanów się :)
    ...»

    2 lata temu wpis
    Re: bolesna świadomość przeszłości
    na forum
    DDA
  • Dul-cyneo jeśli twój brak dobrego nastroju będzie się przedłużał to wydaje mi się że dobrze będzie jak skorzystasz z porady psychiatry. Może to brzmi przerażająco, ale w rzeczywistości takie nie jest. Sama chodzę od pewnego czasu za poradą psychologa. To tak jak byś poszła do psychologa, tylko ten może przepisywać leki. A leki muszą zadziałać i zadziałają. Trzeba tylko odczekać ok 1 m-ca, albo krócej.
    Serdecznie polecam :) Aha i to że korzysta się z porad psychiatry wcale nie oznacza że jesteśmy nienormalni :P. Po prostu potrzebujemy dodatkowego bodźca żeby się trochę otworzyć i nabrać wiary w siebie.
    Ja biorę Bioxetin, pomógł mi sie otworzyć, nie mam już lęków, nie odczuwam kołatania serca ze strachu i podobnych zachowań nerwicowych, przestałam ciągle wracać do przeszłości.

    Także polecam serdecznie.

    P.S.
    Chętnym którzy chcą trochę poczytać, lub posłuchać o DDA polecam chomika o nazwie dda na stronce www.chomikuj.pl. Jest tam kilka książek na ten temat i kilka audycji radiowych ze specjalistami.

    Pozdrawiam
    ...»

    2 lata temu wpis
    bolesna świadomość przeszłości
    na forum
    DDA
  • dul-cynea napisała:

    > Zazdroszczę osobom na tym forum, które piszą, że terapia to była najlepsza
    > decyzja w ich życiu.
    > U mnie terapia uświadomiła, jak bardzo okropne było moje dzieciństwo.
    > Jestem bardzo przygnębiona, nawet z łóżka mi się nie chce wstać.


    Cześć przeczytałam co napisałaś i też postanowiłam coś napisać.
    Czy jesteś szczęśliwa?. Czy chciała byś być inną, szczęśliwszą osobą?
    Jeśli tak to jesteś na dobrej drodze. Nie załamuj się, może to oklepane powiedzenie, ale "będzie lepiej".
    Nie powiem fajnie było by iść na kilka spotkań grupy wsparcia i od razu poczuć się lepiej. Ale jest inaczej i trzeba się z tym pogodzić.
    Życie nie jest łatwe i my chyba wiemy o tym najlepiej, my DDA, DDD.
    Tak sobie myślę, że przez tyle lat żyliśmy w niesprzyjającym środowisku, uczyliśmy się z tym radzić, wyuczyliśmy się różnych schematów myślenia i postępowania i że to normalne, że jakiś czas zajmie nam dochodzenie do tej 'prawdziwej normalności". To tak jak byś miała ukochanego psa, który pewnego dnia ginie albo umiera. Ten ukochany pies towarzyszył Ci w wielu radosnych i smutnych chwilach, a teraz z dnia na dzień musisz nauczyć się żyć bez niego, pozwolić mu odejść. Jednym słowem musisz pogodzić się z faktem że jego juz nie ma.
    DDA jest jak ten kochany piesek, nauczyliśmy się z nim żyć, chociaż nie raz pogryzł nam coś albo zniszczył, przyjęliśmy za normę że każdego dnia jest razem z nami i w pewnej chwili przychodzi nam żyć bez niego. To taki sam mechanizm jak byś chodziła na terapię. Po jakimś niedługim prawdopodobnie czasie dochodzisz do wniosku, że to strasznie trudne, że tak naprawdę nie pomaga Ci w pozbycia się wszystkiego o czym chciała byś zapomnieć. Ale to tylko takie wrażenie. To proces małych kroczków, ku lepszemu, które nie są widoczne z dnia na dzień, ale jak by się im przyjrzeć z perspektywy kilku miesięcy do dochodzisz do wniosku że naprawdę czegoś dokonałaś, coś się zmieniło.
    Taki z tego morał, że potrzeba nam cierpliwości. I my tą cierpliwość mamy, nauczyliśmy się jej. Przez wiele czasu cierpliwie czekaliśmy że może jednak coś się zmieni, że tata albo mama przestaną pić, że nie będę już dłużej świadkiem tych okropnych awantur. I wiesz co W tym momencie nasza cierpliwość została nagrodzona. Jesteś w tym momencie swojego życia, w których podjęłaś się dążenia do zmian.
    To dużo, uświadomiłaś sobie że jeśli Ty nie zadziałasz, nie znajdziesz w sobie siły to wszystko pozostanie po staremu.

    A to że czujesz się teraz okropnie, że masz świadomość jak dużo złego przeżyłaś w dzieciństwie, to jedynie dobry znak. Bo pierwszym krokiem do uzdrowienia jest powiedzenie sobie, "tak jestem dorosłym dzieckiem alkoholika", przyznanie przed sobą że rzeczywiście było źle, nie spychanie tej informacji do podświadomości, nie udawanie że tego nie było chociaż tak bardzo chcemy o tym zapomnieć. Trzeba powiedzieć sobie "tak to wszystko naprawdę się wydarzyło i w końcu sie z tym pogodzić. A pogodzenie się z tym wcale nie oznacza przyznania się do winy, bo to nie my jesteśmy temu winni tylko nasi rodzice. Trzeba rozdzielić dwie sprawy że złe postępowanie naszych rodziców, nie świadczy o tym że my też jesteśmy źli. Nie ponosimy odpowiedzialności za wszystko złe co było w naszym życiu, nam przyszło tylko w nim żyć.

    No to by było chyba na tyle :) znów się rozpisałam, ale mam świadomość ze na temat i mam nadzieje że poczujesz się lepiej.
    W razie czego pisz , zawszę odpisze.

    Pozdrawiam
    aniula25.0


    ...»

    2 lata temu wpis
    Re: droga dul-cyneo
    na forum
    DDA
  • Cześć wszystkim DDA!!!
    Znalazłam wasze forum i postanowiłam napisać. Podzielić się swoimi przeżyciami i poczuć że nie tylko ja mam problemy, że są też inni którzy przeżyli coś podobnego łudząco podobnego do tego co ja.

    Też mam DDA
    Może zacznę od początku.
    Od zawsze było mi w życiu źle, czułam że jest coś nie tak, że jestem inna, ale nie wiedziałam z jakiego powodu.
    Od kąt pamiętam zawsze odczuwałam lęk, strach. Pamiętam takie dziwne przeczucie z okresu dzieciństwa, "że ja wiem" i nie ważne co powiedzą inni ja wiem swoje. Było to przekonanie , przeświadczenie że jestem niekochana, ja 3 letnie dziecko odczuwałam że nie jestem potrzebna nikomu, zbędna, niekochana, nic nie warta. Jak by wszyscy ukrywali coś przede mną, a ja i tak o wszystkim wiedziałam. I nie ważne co robią ja i tak mam takie przekonanie.

    Nie wiem skąd te odczucia, może dlatego że nie pamiętam żeby rodzice okazywali mi jakieś pozytywne uczucia. Nie przytulali mnie, nie mówili że kochają, nie pocieszali jak płakałam, nie dali mi odczuć że jestem ważna. Przynajmniej nie pamiętam.
    Nie chcę ich osądzać, może takie sytuacje były, ale ja ich nie pamiętam.
    Pamiętam za to awantury rodziców. Jak tata wchodzi pijany do domu, jest ostra wymiana zdań między rodzicami, mama każe tacie wyp...ć, tata wychodzi trzaskając drzwiami a mnie ogarnia straszny lęk, dezorientacja. Jeśli tata wyszedł to znaczy że już nigdy nie wróci, nigdy go nie zobaczę?? Takie były moje myśli.
    Kilkuletnie dziecko nie powinno mieć takich odczuć, to za dużo dla niego. Okropnym wspomnienie które jeszcze pamiętam jest sen w którym śniło mi się że tata obciął mamie głowę, często tak mówił a ja przeżywałam to nawet we śnie. Bardzo bałam się o mamę BARDZO!!! Ogólnie cały okres dzieciństwa pamiętam jak za mgłą, jak bym śniła a nie była osobą doświadczającą. Pamiętam pierwszy dzień w przedszkolu. Było okropnie. Mama przyprowadziła mnie, zostawiła, a później pamiętam że cały czas płakałam. Pani przedszkolanka próbowała mnie uspokoić trzymała mnie na rękach i przytulała, a ja czułam się skrępowana. Jak bym pierwszy raz doświadczała przytulania i nie wiedziała jak zareagować. Pamiętam to bardzo dokładnie.
    Zresztą pierwszy dzień w szkole też był okropny, też go bardzo dokładnie pamiętam. Bardzo się bałam, przede wszystkim jak odbiorą mnie inni. Bo moje poczucie wartości było bliskie zeru. Dziwiłam się że inne dzieci się cieszą że idą do szkoły. Ja byłam przerażona, że sobie nie poradzę. Z lekcji w pierwszym tygodniu szkoły nie pamiętałam za wiele. Pamiętam jak mama pytała nauczycielkę co mamy zadane bo ja poprzedniego dnia nie pamiętałam. Strach był większy niż cokolwiek. Czułam się okropnie upokorzona że nie pamiętam. Wszystkiemu była winna sytuacja w domu, ciągłe awantury, strach, nierzadko przemoc w stosunku do mamy. Nie potrafiłam tak po prostu jak by się nic nie stało przejść nad tym do porządku dziennego.


    Tak się zaczęło, a później nie było lepiej.

    Tak wygadało po krótce moje dzieciństwo.


    A tak w ogóle to zaczęłam szukać w internecie co może mi być, myślałam że może mam jakieś zaburzenia osobowości czy coś takiego?
    Któregoś dnia znalazłam pojęcie DDA, DDD. I to było to dużo cech charakterystycznych dla ludzi z DDA mam ja.

    postanowiłam coś z tym zrobić, zmienić w końcu swoje życie, nie żyć złudzeniami że pewnego dnia w jakiś cudowny sposób, może za pomocą czyjegoś pośrednictwa wszystko się zmieni, bo tak nie będzie!!!
    Jeśli sama czegoś nie zrobię to nic się nie zmieni.

    No i postanowiłam iść do psychologa, co nie było łatwe. Chodzę do pani psycholog od września 2009r. Z różną częstotliwością. Biorę też leki na poprawę nastroju, takie niby antydepresyjne od psychiatry.
    Pani psycholog stwierdziła że dobrym posunięciem były by wizyty u niej ale także farmakologia.
    Ucieszyłam się. Pomyślałam, że teraz w końcu powinno się coś zmienić i że tak się stanie. Potrzebowałam tych tabletek. Dały mi wiarę której nie miałam. Wiarę że na pewno będzie lepiej, bo to przecież leki, muszą zadziałam nie ma innej razy.
    Pomogły mi w dużym stopniu psychologicznie. Tego samego dnia po wizycie u psychiatry poczułam się psychicznie lepiej, a nie zaczęłam jeszcze wtedy brać tabletek. Od tej pory jest już lepiej. Dobre nastawienie i wiara nie zniknęły wraz z początkiem nowego dnia jak to często bywało. Biorę leki i są postępy, ale myślę że ostatecznie dobrym wyjściem była by grupa wsparcia.

    Jakie jest wasze zdanie czy to naprawdę pomaga, więcej niż indywidualne wizyty u psychologa.
    Co myślicie na ten temat. Proszę o wasze wpisy, będą mi bardzo pomocne.
    Proszę o wasze wsparcie, chętnie przeczytam też o waszych doświadczeniach z dzieciństwa i nie tylko.

    To do poczytania(mam nadzieję) :) papa

    ...»

    2 lata temu wpis
    Re: terapie dda co dają
    na forum
    DDA
Dodaj